piątek, 31 stycznia 2014

Mroczny Książę - Akt I

To sztuka oparta na serii 'Diabelskie Maszyny' Cassandry Clare. Może ktoś z was czytał. A jak nie... cóż, mam nadzieję, że zrozumiecie przesłanie tego tworu.

Postacie:
Jang Dongwoo, Zmiennokształtna, ukochana Howona
Lee Howon, Nocny Łowca, zakochany w Dongwoo
Nam Woohyun, przyjaciel Howona i jego parabatai
Lee Sungjong, nie chce być Nocnym Łowcą, rozpuszczona pannica
Kim Myungsoo, czarownik
Kim Sunggyu, nienawidzi Howona
Lee Minah, razem z mężem prowadzi londyński Instytut
Lee Jungyeop, mąż Minah, szalony wynalazca
Jiae, służąca w Instytucie
Mroczna Królowa, ponoć matka Howona
Mroczny Król, ponoć ojciec Howona
Kobieta, jakaś kobieta, ma różne zdolności niezwykłe
Lee Sungyol, Przyziemny, interesuje się okultyzmem, uważa się za stwórcę Dongwoo
Sługusy Mrocznych Władców
Demony

Akcja rozgrywa się w wiktoriańskim Londynie.

AKT I
SCENA I

Pokój Dongwoo, siedzi sobie przy toaletce, szczotkuje włosy.
Wchodzi Howon, ona do niego podbiega.

Dongwoo
Lee Howonie, twe oczy są jak bezkres błękitnego nieba
Gdy tak na mnie patrzysz, lekkim rumieńcem się oblewam
A na twych ustach igra uśmiech tajemniczy
Tego widoku nie da się porównać z niczym
Lecz starasz się mnie odpychać jak tylko potrafisz
I mówisz, że to wszystko nic nie znaczy
Wyzywasz mnie i mieszasz z błotem
Czasem przez to sobie popłaczę potem
I choć jesteś oschły i zimny jak góra lodowa
To wiedz, że nie straszne mi są twoje słowa
Ale proszę bie baw się mną jak jakąś zabawką
Bo nie jestem żadną szmacianą lalką
Po co to robisz? Zdecydować się nie umiesz?
To, że cię kocham, jeszcze tego nie rozumiesz?
Och, czy nie widzisz jak bardzo krzywdzisz mnie
Lepiej gdy odejdę i nigdy nie spotkamy się
Nie ma nadziei, abyś ty zmienił kiedyś swoje zdanie
Szczęście u Twego boku nie będzie mi dane
Więc żegnaj na zawsze, żegnaj ukochany
Mojego zbolałego serca już nikt nie naprawi
Lecz wiedz, nie zapomnę cię nigdy
Obraz twych oczu we mnie wpatrzonych
Zostanie w mej pamięci na zawsze
Bo ty jesteś jak czerwona róża
Piękny, raniący, tajemniczy
I mam nadzieję, że jeszcze kiedyś poczuję dotyk twych ust
Zatopię swe ręce w twych ciemnych jak noc włosach
I zapomnę o wszystkim, świat nie będzie miał znaczenia
Gdy wsłucham się w przyśpieszone bicie twego serca

Howon
Czy ty znasz me priorytety? Czy wiesz co mną kierowało?
Czy ty chcesz się tego dowiedzieć? Czy tylko robisz z siebie ofiarę?
Nie znasz mnie, a oceniasz, zwiesz się lepsza ode mnie
Widzisz to, co chcesz zobaczyć, widzisz przystojnego bad boy'a
Wygląd...Moja powierzchowność...Ma tajemnica...
To wszystko Ciebie przyciąga, lecz ja Cię odpycham
Dlaczego? Może kiedyś Ci to powiem
Ale wiedz jedno
W mojej pamięci zawsze będzie uśmiech
Twój uśmiech, Dongwoo...
W mojej pamięci zostanie uśmiech czarownicy...

Dongwoo
Nie znam twych myśli, nie wiem, co Tobą kieruję
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego wciąż tak postępujesz
Może jestem naiwna, może jestem ślepa
Ale mojego serca oszukać się nie da
Moje serce mówi jedno: ranisz
Ale i drugie słowo szepcze: kochasz
Tylko, które z nich jest prawdą?
Nie wiem! Ty mi odpowiedz!!!

Howon
Dongwoo, zadajesz pytania, na które nie mogę ci odpowiedzieć
Nie teraz, nie dziś

Dongwoo
Czymże jest twe uczucie do mnie
Kiedy nic powiedzieć nie chcesz i patrzysz jak cierpię?
Czy naprawdę nic nie możesz?
Powoli usycham, zobojętniałam
A przecież tak bardzo, tak bardzo się starałam

Howon
Po cóż się starałaś skoro od początku wiedziałaś, że przegrasz?
Wiedz, że lepiej wcześnie odpuścić
Potem może być za późno na krok w tył
A ten krok może być potrzebny
Potrzebny by żyć

Dongwoo
Jednak nie żałuję, zostaną wspomnienia
Największym są skarbem w obliczu cierpienia
To, że cię spotkałam, dużo wspólnie przeżyliśmy
I żal mi, ale to już koniec
W strachu wciąż żyję
Wierzę, że jestem winna
Wiem, że kochać nie powinnam
Nie chcę, nie mogę
Pozwól mi odpocząć choć trochę

Howon odchodzi.

Dongwoo
Howonie, jakże mam rozumieć twe słowa?
Przekazujesz mi prawdę serca czy obłudę rozumu?
Czy kiedykolwiek się tego dowiem?
Ale cóż to za kroki? To Woohyun idzie
Woohyun wiedzieć nie może! Nie może!

Wchodzi Woohyun.

Woohyun
Dongwoo, bystry mój płomieniu
Otwierasz me okno na świat
Me serce raduje się, widząc twe roześmiane oczy
Jednak blask ostatnio je opuścił
Uśmiech nie gości na bladej twarzy
Więc jam jest smutny, widząc twe cierpienie
Jakiż jest powód twego bólu? Czyż ma choroba?
Patrzeć musisz, jak życie przemija
Nie przejmuj się tym, moja miła
Jutro o poranku znów wyjrzy słońce
Wiatr ciepły poruszy kwiaty na łące
A jeśli innym jest powód, chciałbym Ci pomóc
Otrzeć te łzy z atramentowych rzęs
Pomóc, pocieszyć, tak bardzo tego pragnę

Dongwoo
Och, Woohyunie, dziękuję Ci za przyjaźń, jaką mnie darzysz
Jak nikt potrafisz sprawić, że wciąż się uśmiecham
Proszę, nie wiń mnie, że nie potrafię Cię kochać
Me serce oddałam innemu, lecz jakaś część zawsze będzie twoja

Dongwoo wybiega.

SCENA II

Dongwoo szuka Howon i znajduje go gdzieś na dworze.
Jest już ciemno, wieczór, księżyc świeci.
On stoi oparty o drzewo, tyłem do niej.
Powoli podchodzi do niego, Howon ją słyszy, odwraca się.
Dongwoo podchodzi bliżej, całuje go.
Howon odpycha Dongwoo.

Howon
Dongwoo, czemuż mnie całujesz? Przecież wiesz, że nie Ciebie pragnę
Po cóż ranisz swe serce? Czemuż? Czemuż?

Dongwoo
Howonie, ty i tak nie zrozumiesz, bo miłości nie poznałeś
Widzę, że tylko czas swój tracę
Żegnaj, na zawsze żegnaj
Howon się oddala.
Dongwoo klęczy na ziemi i płacze.
Gwiazdy na niebie się śmieją, szczęście rozdają
Czemuż mnie nie widzą? Nie widzą jak ziemię swymi łzami karmię
Spogląda w dal.
Lee Howonie, będziesz jeszcze mój
Tylko kiedy? Gdzie i jak? Nie wiem
A może Woohyun mi pomoże?
Nie, on ma swe zmartwienia
Zostaje mi tylko jedno
Chwyta za aniołka na swojej piersi.
Aniele mój, pomóż mi
Chcę by Howon tylko mój był
Chcę by Howon był moim Mrocznym Księciem...

Znajduje ją Woohyun.

Woohyun
Dongwoo, co robisz tu, moja miła?
Czemuż łzy widzę, na twej pięknej twarzy?

Dongwoo
Serce moje krwawi, gdyż ten, którego kocham pozostaje obojętny
Patrzę w gwiazdy i widzę szczęście, które mogłoby mnie spotkać
Gdyby nie on...

Woohyun zaprowadza Dongwoo do pokoju, pociesza.

Woohyun
Nie martw się, gdyż płacz urodzie szkodzi
Wszystko można naprawić

Wstaje i podchodzi do Dongwoo.
Ujmuje jej twarz w swoje dłonie.

Dongwoo
Nie, kiedy wina nie należy do mnie
To nie ja, lecz ktoś inny zranił mnie
Z bólem tym wszystko wydaje się bez sensu
O ja, nieszczęsna!

Woohyun
Któż odwagę miał by panienkę ranić?
Ja w obronie stanę, któż to, powiedz pani
Zrobię wszystko byś, moja droga, nie cierpiała
Moje serce mówi, że słońce wstaje właśnie dla ciebie

Nachyla się, próbuje ją pocałować...
...gdy nagle pojawia się Howon.

Howon
A cóż że wy wyczyniacie? Co to ma znaczyć?
Czyżby zdrada zagościła w progach twego serca Dongwoo...

Dongwoo
Ależ ty mnie odrzuciłeś! Samej sobie zostawiłeś!
Nie wiem, może ci wybaczę
Jednak teraz smutek mój nie zna granic
Skrzywdziłeś mnie, cierpienie moje Twoją winą!

Woohyun
Za przyjaciela swego Cię miałem, Howonie
Rozczarowawszy się Twoją postawą
Jestem nalegać gotowy byś Dongwoo zostawił
Gdyż nie służy jej Twoje postępowanie narcystyczne
Pannę w tobie zakochaną wykorzystałeś
Więc i mnie zraniłeś

Dongwoo
Przykro mi wielce
Nie chcę pozostać sama w tej męce

Howon
Zmieniłem swe zdanie, pragnąć Ciebie, Dongwoo, nie przestanę na wieki
Gotów jestem wszelakie winy ponieść aby ciebie odzyskać
Sam w emocji burzy, co robię, nie wiedziałem
Och, Dongwoo! Przepraszam! Jam wszystko zrobię byś znowu była moja

Podbiega, przerzuca Dongwoo przez ramię i wybiega.
Zabiera ją na poddasze.

SCENA III

Dongwoo i Howon są na strychu.
Na drzwiach widnieje runa zamknięcia.
Dodatkowo zastawia drzwi starą komodą.

Dongwoo
Wypuść mnie! Wypuść!

Howon
Ma miłość nie pozwala mi na to

Dongwoo
A co ja mam z nią wspólnego?
Co mam wspólnego z twoim samouwielbieniem?
Mam być twą służką? A może twym komikiem?

Howon
Nie żartuj z miłości, Dongwoo
Gdym ja Cię z mym przyjacielem widział... Nie, przyjaciel to złe słowo
Gdy Cię z nim zobaczyłem, moje serce z bólu zawyło
Wtedy w końcu zrozumiałem, przez cały czas Cię kochałem

Dongwoo
To nie miłość, to zachcianka
Miłość musi być stała, a nie zmienna jak pogoda

Howon
Ale zgodzisz się, że w Londynie wraz z nową pora roku
Zmienia się tylko temperatura deszczu

Dongwoo
Może bym uwierzyła w twoje wyznanie
Może... Ale tylko wtedy, tylko gdybyś nie był jak bryza zmienny
W dzień wiejesz w lądu stronę, w nocy od lądu odchodzisz
Ty jesteś bryzą, ja lądem, stoisz przy mnie kiedy Ci wygodnie
A ja chcę uczucia stałego, takie uczucie daje mi Woohyun

Howon
Ale to już przeszłość, a przeszłość nie wraca, uwierz w me uczucia

Dongwoo
Dla mnie to za trudna praca, raniłeś mnie wiele razy
Może na to zasłużyłam? A może to próba?
Howon chce coś powiedzieć, Dongwoo podnosi dłoń.
Ciszą się rozkoszuj, bo moje myśli pogalopować muszą
Muszę twoje słowa zważyć, porównać z czynami

Howon
Wiedz, że teraz dopiero szczery jestem

Dongwoo
Sza... Milczeć miałeś
Zapada milczenie.
Spróbujmy...
Howon doskakuje do Dongwoo.
Całują się.
Ale wiedz, że jestem rozdarta
Rozdarta między tym, co powinnam, a tym, czego chcę
Nie potrafię wyrzucić Cię z pamięci,
Nie potrafię zapomnieć zapachu twego ciała
Kiedy mnie dotykałeś, ja cicho drżałam
To silniejsze ode mnie, nie potrafię tak żyć
Jeśli za miłość do Ciebie spotka mnie kara
Gotowa jestem ją przyjąć, tu i teraz

Howon
Serce bardzo Twe zraniłem, ja o tym wiem
Jedno słowo Cię skrzywdziło, jeden czyn zmienił wszystko
Zabił wszystko, czego kiedykolwiek chciałem, a chciałem Ciebie
Może kiedyś mi wybaczysz, taką mam nadzieję
Na dzień dzisiejszy przed Tobą i światem się chowam

Dongwoo
Wybaczyć - wybaczyłam
Zapomnieć - nie zapomnę
Wiedz, że od teraz pędziesz pod kontrolą
Nie tylko ze sobą będziesz się rozliczał

Howon
Wiem o tym i tego pragnę, a teraz chodź na spacer
Wszystko od teraz będzie inaczej, nasze rozszalałe serca się uspokoją*

Dongwoo
A Woohyun? Przebaczysz mu?

Howon
Tak, bo gdyby nie on, nie mógłbym robić tego

Całują się.

*przerobiona piosenka ,,Spacer“ Lemon Grass

SCENA IV

Dongwoo i Howon spacerują alejami Hyde Parku i rozmawiają.
Jest noc.

Howon
Że Cię odzyskałem, ogromnie się cieszę
Bo myśl o Tobie rozświetla me szare dni
Dziękuję

Dongwoo
Och, Howonie, przestań, siebie mi dałeś
Największym jest to darem od losu
To ja dziękować powinnam

Howon
Serce me pęka z dumy, widząc Ciebie i twoją radość
Spójrz, jak pięknie księżyc świeci
Dla Ciebie specjalnie wzmaga swój blask, z Tobą się raduje
A gwiazdy pieśni dla Ciebie układają
Jam wraz z całym światem raduję się, słysząc Twój głos
W Twoich ustach każde słowo brzmi śliczniej niż najpiękniejszy śpiew słowika

Dongwoo
Ależ Howonie, czyżbyś się zmienił w mojej obecności?

Howon
Przy tobie rozkwitam, a gdy cię nie ma, więdnę
Nie pozwól mi odejść, w twojej obecności nic już nie jest takie samo
Albowiem czuję, że żyję

Całuje Dongwoo.

SCENA V

Ciemny pokój, zero światła.
Nagle wbiega do niego wysoka, dostojna kobieta w krwistoczerwonej sukni.

Mroczna Królowa
Królu mój! Mężu mój! Złe wieści niosą nam szpiedzy

Mroczny Król
Cóż się stało? Jakieś wieści o Księciu?

Mroczna Królowa
Naszego syna czarownica omamiła, szanse, by dołączył do nas kurczą się
W dodatku Anioł chroni tę wiedźmę, czary nic nie zdziałają
Och... Serce moje... Zaraz zemdleję! Sole trzeźwiące mi dajcie!

Podbiega służąca z buteleczką.
Podtyka ją pod nos swojej pani.

Mroczny Król
Wezwijcie Lee Sungyeola
Ponownie użyjemy jego maszyn, może teraz z lepszym skutkiem
Jang Dongwoo pożałuje swej decyzji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz